Kultura, Sztuka, Teatr
Czyli to co naprawdę w życiu jest ważne
Mayday – śmieszy do rozpuku
Teatr
Wszystko rozpoczęło się wiele lat temu, kiedy jeden z angielskich teatrów zaczął przeżywać kłopoty finansowe. Jeden z jego aktorów - Ray Cooney napisał wówczas sztukę, która miała przyciągnąć widzów i uratować placówkę przed bankructwem. Tytuł owej sztuki, komedii nosił tytuł „Run for Your Wife” - w Polsce tłumaczony jako „Mayday”. Popularność tej komedii nie tylko uratowała teatr, ale i stała się swoistym hitem scen teatralnych całego świata. Popularność tego dzieła zaskoczyła nawet jego autora. Po wielu latach napisał on kontynuację pierwszego swojego dzieła, powstało „Mayday 2”, które jest równie dobre jak i pierwsza część. Do teatru na tę sztukę chodzą nawet ci, którzy nie są za pan brat z teatralną sceną. Ale ten spektakl po prostu nie może się nie podobać.
Pewnego dnia, pewien taksówkarz ma wypadek samochodowy w wyniku którego trafia do szpitala. Tam okazuje się, że owy osobnik ma dwa różne adresy zamieszkania. Wszyscy początkowo zrzucają to na karb niefortunnej pomyłki, ale sam taksówkarz, gdy o owe adresy jest pytany, to zaczyna strasznie się denerwować. O co tu chodzi? Detektyw ze Scotland Yardu postanawia sprawdzić, o to w tym wszystkim biega. Tymczasem sam taksówkarz szuka sposobów, jak się z tego całego zamieszania wykręcić. Okazuje się bowiem, że ma on dwie żony. Dwie – które w żaden sposób o sobie nie wiedza. Jednej mówi, że idzie do pracy i idzie do drugiej i vice versa. Przez wiel;e lat niezgodną z prawem bigamie udawało mu się ukryć. Teraz jednak oba jego małżeństwa i wolność zostają poważnie zagrożone. Na szczęście z pomocą przychodzi mu niesamowity sąsiad, wieczny bezrobotny pan Gardner. Razem knują plan, który pozwoli wykaraskać się taksówkarzowi z kłopotów i uratować oba małżeństwa. Na tropie bigamisty jest już jednak dwóch detektywów. Czy się uda ujść bez żadnych szkód z tej zatrważającej sytuacji?
Druga część „Mayday” to powrót do opowieści osiemnaście lat później. Tajemniczy bigamista ma po jednym dziecku z każdą swoją żoną. Z jedną syna, z druga córkę. Los płata mu kolejnego figla. Okazuje się bowiem, że jego dzieci przypadkowo się ze sobą spotykają i... zakochują się w sobie. Co zrobić? Przecież taksówkarz nie może dopuścić do tego, by spotykały się ze sobą jego własne dzieci i uprawiały seks? Przecież to chore, nawet bardziej od bigami. Tutaj ponownie z pomocą przychodzi sąsiad Gardner, któremu doskwiera nuda.
„Mayday” to kawał dobrej komedii. Każdy, kto choć trochę ceni angielski humor powinien tę sztukę poznać. Dzięki temu na pewno uda się poprawić każdy, nawet najbardziej zepsuty z humorów. „Mayday” jest grany niemalże w każdym większym mieście, w którym tylko znaleźć można scenę teatralna. Oczywiście nie każdy skład aktorski staje tutaj na wysokości zadania. Jedną z najlepszych grup jest ekipa szczecińskiego Teatru Współczesnego. Tam oglądać „Mayday” to czysta i niepowtarzalna przyjemność. Nie dziwne, że są wierni fani, którzy na ten spektakl chodzą kilka razy w roku.
Tematy